sobota, 12 listopada 2016

11 XI

Studia, jesienna chandra, ogólne słabe samopoczucie, wegetacja nie sprzyjają prowadzeniu bloga. Niektórzy mogą powiedzieć, że życie w wielkim mieście jest obfite w inspirację. Że motywacja, natchnienie "leżą na ulicy". Nie mogę się z tym nie zgodzić. Niestety moje eksplorowanie Krakowa ogranicza się do pieszych wędrówek z i do mieszkania na uczelnie oraz sporadycznych wieczorowo-weekendowych wypadów do lokalnych klubów. Mam nadzieję, że w toku studiowania, znajdę choć chwilę czasu, hmm po prostu dla siebie. Idea napisania tego posta przyszła nieoczekiwanie podczas prób rozwiązywania zadań z matematyki. Królowa nie pozwoli o sobie zapomnieć i chęć pożegnania się z nią w liceum przepadła z kretesem. Pisząc, ciągle siedzi mi z tyłu głowy myśl o tym ile jeszcze muszę przerobić materiału. Ciągłe próby przeciągania nauki w czasie, zawsze kończą się katastrofą, dlatego aby choć w jakimś stopniu tego uniknąć, przerwę moje spontaniczne rozważania i wrócę do trygonometrii. Fajnie czasem coś naskrobać. Wrócę szybko, wypadałoby się rozpisać. Miłego!