niedziela, 24 maja 2015

lean on

Zawsze byłam idealistką. Kiedyś wierzyłam, że na świecie są tylko dobrzy ludzie, że kłótnie prowadzą tylko do dobrego, że ludzie uczą się na błędach. Wierzyłam, że każda para, która była idealnie zgrana, ale przez wiele czynników się rozstała jednak wróci do siebie. Że przyjaźni nie da się skończyć. Mimo wielu cichych dni, kłótni, nieporozumień. Że prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko. Nie wyobrażałam sobie jak można być z kimś tak blisko, a potem mijać się na zatłoczonych korytarzach, hałaśliwych ulicach i rzucać "cześć" z krzywym uśmiechem lub po prostu odwracać twarz. Dalej nie mogę uwierzyć, że tak wszystko może łatwo się kończyć, że najlepsze chwile lecą wysoko, a te najgorsze zostawiają ślad w samym środku serca. Dalej nie wierzę, że niektóre znajomości mogą się tak łatwo kończyć. Pozytywnie patrze na świat i życzę sobie, żeby taka sytuacja mnie nigdy nie dopadła. Choć czuję, że zbliża się nieubłaganie.


klik