sobota, 27 maja 2017

27 V

Zawsze staramy się dorównać innym, na pozór lepszym od nas.
Najgorsza jest chęć zaimponowania za cenę porzucenia własnego, wyjątkowego ja.
Przeważnie dla ludzi, którzy tak naprawdę wyjątkowi nie są,. Chwilowa fascynacja mija przeważnie po jakimś czasie, a my pozostajemy z mentalną pustką, robiąc rozrachunek prawdziwych strat i jakże cennego czasu. Niestety człowiek nie uczy się na własnych błędach i przy najbliższej okazji popada po raz kolejny w błędne koło idealizując następną Katastrofę.

.





U mnie wszystko w porządku. Studia mijają nieubłaganie. Pierwszy semestr, sesja poszły jak z płatka. Niestety drugi już tak kolorowy nie jest. Mam jednak nadzieję, że ostatecznie wszystko potoczy się po mojej myśli i obejdzie się bez krwi, potu i łez.. oraz kampanii wrześniowej.
Ale teraz cieszmy się chwilą! Do pierwszego egzaminu pozostało aż 6dni!






sobota, 12 listopada 2016

11 XI

Studia, jesienna chandra, ogólne słabe samopoczucie, wegetacja nie sprzyjają prowadzeniu bloga. Niektórzy mogą powiedzieć, że życie w wielkim mieście jest obfite w inspirację. Że motywacja, natchnienie "leżą na ulicy". Nie mogę się z tym nie zgodzić. Niestety moje eksplorowanie Krakowa ogranicza się do pieszych wędrówek z i do mieszkania na uczelnie oraz sporadycznych wieczorowo-weekendowych wypadów do lokalnych klubów. Mam nadzieję, że w toku studiowania, znajdę choć chwilę czasu, hmm po prostu dla siebie. Idea napisania tego posta przyszła nieoczekiwanie podczas prób rozwiązywania zadań z matematyki. Królowa nie pozwoli o sobie zapomnieć i chęć pożegnania się z nią w liceum przepadła z kretesem. Pisząc, ciągle siedzi mi z tyłu głowy myśl o tym ile jeszcze muszę przerobić materiału. Ciągłe próby przeciągania nauki w czasie, zawsze kończą się katastrofą, dlatego aby choć w jakimś stopniu tego uniknąć, przerwę moje spontaniczne rozważania i wrócę do trygonometrii. Fajnie czasem coś naskrobać. Wrócę szybko, wypadałoby się rozpisać. Miłego!

 




poniedziałek, 19 września 2016

19 IX




Już oficjalnie mogę powiedzieć, że minął rok od ostatniego postu, który udało mi się tu bardziej lub mniej rzetelnie sklecić. W ciągu tego roku parę razy zdarzyło mi się zaczynać nową notkę. Zamysł był dobry. Z większym, czy też mniejszym zaangażowaniem/entuzjazmem coś tu skrobałam, ale za każdym razem kończyło się tak samo. Ostatnie ślady takich prób są z końca maja, czyli dokładnie wtedy kiedy skończył się pewien etap mojego życia- ukończyłam liceum i rozpoczęły się "najdłuższe wakacje". Zapewne usiłowałam streścić męczącą klasę maturalną. Wtedy też nie wiedziałam, czy moje wysiłki poszły na marne czy też nie. Byłam przed wynikami, więc wszystko było słodką niepewnością, cały czerwiec i parę dni lipca, kiedy to beztrosko bawiłam się w Gdyni. Potem było trochę gorzej, polały się łzy rozczarowania. Na szczęście chwilowe, potem starałam się cieszyć tym, że wszystko pozdawałam i to całkiem nie najgorzej (jeśli chodzi o podstawy). No i nadszedł kolejny stres, czy dostanę się na studia itd itd. Wydaje mi się, że nie są to tematy, które chce poruszyć akurat teraz, gdy jestem szczęśliwą(?) studentką AGH :). Przez ten rok trochę się pozmieniało. Wiadomo były wzloty i bolesne upadki, jednak bilans zdaje się wychodzić na moją korzyść, mimo znaczących negatywów. Jeśli miałabym zaznaczyć jakieś ważne wydarzenia w ciągu tego roku szkolnego, byłoby to tylko parę pinesek na osi czasu. Praktycznie tamte osiem miesięcy poświęciłam nauce, bardziej i mniej skutecznym próbom nauki biologii, chemii. Można też powiedzieć, że straciłam bardzo ważną dla mnie osobę. Ale to chyba normalne, że ludzie przychodzą i odchodzą, i to w najmniej oczekiwanych momentach. Z drugiej strony nic nie dzieję się przez przypadek, coś co jest nam pisane stanie się prędzej czy później. Cierpliwości. Tu akuratnie nawiązuję do innych wakacyjnych spotkań. Gdybym chciała tu wszystko opisać naraz, chyba nikomu nie chciałoby się tego czytać, a na pewno nie mi. Wracając. Kiedyś zastanawiałam się jak to jest być z kimś naprawdę blisko, a później totalnie stracić kontakt,o tak po prostu. Jak to się dzieję, dlaczego, co potem. Chyba moja podświadomość przyciągnęła te wydarzenia. Nie wiem czy warto w tym momencie rozdrapywać rany.
No dobra, trochę się rozpisałam. Skłamałabym mówiąc, że tego nie planowałam.  Po tak długim czasie chyba się należy. Do następnego!